Pierwsza podróż samolotem z niemowlakiem

autor: Monika

data: 2017-11-17T16:20:43.297Z

Za nami pierwszy lot samolotem z niemowlakiem. A nawet dwa loty, bo z Londynu do Polski i z powrotem.

Choć wyjazdy z maluchem to zupełnie nowy dla nas obszar, poszło dość gładko a większość obaw okazała się niuzasadniona. Nella przetrwała podróż głównie śpiąc, trochę się bawiąc i podjadając niezastąpionego cyca.

Podczas tych pierwszych lotów obyło się bez większych stresów, ale głównie dlatego, że nasza córka nie była już taka mała (ani też duża). Gdy leciała pierwszy raz miała dwa miesiące, zaś w drodze powrotnej już trzy. Do tego czasu zdążyliśmy się trochę nauczyć jak ją obsługiwać, uspokajać, zabawiać i generalnie minimalizować płacz i stres (jej i nasz). Było więc łatwiej. Kluczowe jest to, że karmię piersią, a jak wiadomo nie ma takiej tragedii której nie dałoby się zaradzić cycusiem.

Nasze obawy budziło jedynie jak zaplanować drzemki i karmienia, żeby jadła akurat w czasie startu i lądowania (przez zmianę ciśnienia małe dzieci bolą uszy i żeby temu zapobiec muszą przełykać). Nasze Małe nie chce ssać smoczka, butelki póki co nie dajemy, więc zostaje pierś. Zgodnie z naszym planem Nella miała spać dopiero w samolocie, po karmieniu podczas startu. Oczywiście wbrew planom i staraniom zasnęła zaraz po wyjściu z domu i przespała całą drogę na lotnisko, kontrolę bezpieczeństwa oraz kilkadziesiąt minut czekania na boarding. Bałam się czy nie obudzi się za wcześnie i jak ją nakarmię to czy potem podczas startu będzie jeszcze chciała jeść. Na szczęście obudziła się dopiero gdy usiedliśmy w samolocie i trafiliśmy z karmieniem idealnie na start.

Było też trochę stresu, ale to już w drodze powrotnej, gdy nasz lot opóźnił się o dwie godziny. Poinformowano o tym dopiero gdy przeszliśmy wszystkie kontrole i siedzieliśmy w ciasnej poczekalni (lotnisko w Lublinie). Na szczęście również wtedy nasze dziecię postanowiło spać.

Jak przygotować się do pierwszej podróży samolotem z dzieckiem


- Zabież jak najmniejszy bagaż
- Zamów dodatkowe siedzenie
- Zarezerwuj miejsce przy oknie dla komfortowego karmienia
- Karm w trakcie startu i lądowania
- Jeśli oddajesz wózek do luku zabierz ze sobą nosidełko, ale nie chustę
- Zabierz kocyki zamiast grubego kombinezonu dla dziecka

Kiedy pierwszy lot samolotem

Latać mogą już noworodki po ukończeniu tygodnia życia. Z tego co wyczytałam najlepiej jednak poczekać z pierwszym lotem do ukończenia przez dziecko dwóch miesięcy, bo do tego czasu niemowlak jest szczególnie podatny na infekcje.

To kiedy i jak daleko lecieć to już każdy musi sam zdecydować, w zależności od sytuacji i potrzeb. Ja należę do osób raczej ostrożnych i lot z dwumiesięcznym dzieckiem wydaje mi się zupełnie rozsądny, szczególnie na krótkiej trasie. Ale są osoby, które nawet rocznego dziecka nie wzięłyby w taką podróż.

Jak daleko lecieć

Jeszcze zanim urodziła się Nellka planowaliśmy jak to polecimy z nią najpierw do Polski, a potem na fajne wakacje w ciepłe miejsce.

Z racji tego, że mieszkamy w Londynie, wiadomo było, że jak tylko wyrobimy Małej dokumenty, polecimy do rodziny w Polsce i że ten pierwszy lot Nellki będzie trwał około dwóch godzin. Gdybyśmy byli w innej sytuacji pewnie porwalibyśmy się od razu na wielogodzinny lot gdzieś w tropiki. Teraz myślę, że bardzo dobrze, że ten pierwszy lot był krótki. Co prawda obyło się bez niemiłych przygód, ale różnie przecież mogło być. Myślę że w miarę możliwości warto najpierw wybrać krótszy lot, żeby przetestować poruszanie się po lotnisku z dzieckiem i dodatkowym bagażem czy karmienie, przewijanie i zabawianie dziecka na pokładzie.

Lecieć w dzień czy nocą

W czasach przed Nellką lataliśmy do Polski głównie późnym wieczorem po pracy i jeszcze późniejszym wieczorem w niedzielę wracaliśmy. W domu byliśmy często grubo po północy. Znajdą się pewnie koneserzy późnych lotów również z dziećmi, my zaś staraliśmy się wybrać takie godziny lotu, żeby wpasować się w pory drzemek Nellki i nie zaburzać jej wieczornego rytuału (bo nic nie przeraża młodych rodziców tak jak potencjalnie bezsenna noc).

Niektórzy polecają loty nocne, bo wtedy dziecko prawdopodobnie prześpi większośc lotu. Nie mieliśmy okazji tego jeszcze testować, ale póki co wydaje mi się, że nie do końca jest to dobra opcja. O ile dziecko się wyśpi to my już mniej i po dotarciu na miejsce będzie w pełni sił, zupełnie w przeciwieństwie do nas.

Na lotnisku

Przemieszczanie się z dzieckiem po lotnisku jest wolniejsze. Nigdy nie wiadomo gdy wypadnie zmienić pieluszkę, nakarmić albo polulać, akurat gdy jesteśmy w środku kolejki do nadania bagażu albo kontroli bezpieczeństwa. Więc oczywistą oczywistością jest, że lepiej mieć zapas czasu, co by nie stresować siebie, dziecka i wszystkich dookoła.

Warto wcześniej też przemyśleć kwestię kontroli bezpieczeństwa, żeby nie zabrakło nam rąk. Szczególnie gdy oddajemy wózek wcześniej i trzymamy dziecko na rękach bo akurat nie ma ochoty siedzieć w nosidle czy chuście.

Jak spakować bagaż

Nie wiem jak mały musiałby być bagaż, żeby mimo wszystko nie okazało się, że i tak jest go za dużo. A przecież na dziecko nie przysługuje dodatkowy bagaż a jedynie niewielka torba.

My spakowaliśmy się w dwa plecaki i walizkę, do tego mieliśmy małą torbę od wózka z zapasowymi pieluszkami, rzeczami na zmianę i innymi pierdołami dla Małej. I gdyby dało się mieć tego mniej to chętnie wzięłabym mniej.

Korzystając z tego, że Ryanair zabiera za darmo podręczny bagaż do luku (bo mają za mało miejsca na bagaż na pokładzie), od razu zaplanowaliśmy, że jeden plecak i walizkę oddamy, a na pokład zabierzemy tylko drugi plecak i małą torbę. Była to świetna decyzja, bo serio nie wyobrażam sobie jak dalibyśmy radę wygramolić się z większą ilością bagaży. Oczywiście bagaże można oddać dopiero przy schodach do samolotu ale i tak sporo to ułatwia, bo rąk by nam zabrakło.

Nauczeni poprzednimi wyjazdami na wszelki wypadek drogie i niezbędne rzeczy (w tym przypadku większość dla dziecka, bo my bez zapasowych koszulek jakoś dalibyśmy radę) spakowaliśmy do bagażu, który zabraliśmy na pokład, żeby w razie zaginionych toreb nie przeżywać dramatu.

Przy okazji - pakowanie się w plecak świetnie sprawdza się przy niemowlaku bo obydwie ręce są wtedy wolne i można jeszcze dziecko trzymać i walizkę pchać, albo wózek.

Oddać wózek od razu czy przy schodach do samolotu

Podróżując z dzieckiem do drugiego roku życia można w ramach opłaty za dziecko za darmo przewieźć dwie sztuki sprzętu dla dziecka. Może to być wózek, fotelik samochodowy, łóżeczko turystyczne lub wanienka i pewnie jeszcze sporo innych rzeczy.

Sprzęt ten można nadać już w punkcie nadawania bagażu przed kontrolą bezpieczeństwa lub dopiero przy wejściu do samolotu. Większość rodziców woli zabrać ze sobą wózek żeby korzystać z niego na lotnisku, my natomiast oddaliśmy gondolę już na początku. Wynikało to głównie z tego, że nie chcieliśmy żeby się za bardzo zniszczyła i chcieliśmy ją zapakować w specjalną torbę. Robienie tego przy schodach samolotu w pośpiechu byłoby bez sensu, także przełożyliśmy Małą do nosidełka a wózek i fotelik samochodowy spakowaliśmy w specjalne worki i nadaliśmy do luku.

Trochę nerwów za to było na lotnisku w Gdańsku, bo nie wiedząc jak to działa czekaliśmy na bagaż przy normalnej taśmie. Wszystko już przyjechało, każdy odebrał swoje torby, my odebraliśmy też plecak i walizkę a fotelika i wózka nie było. Dopiero na drzwiach pokoju od zaginionego bagażu przeczytaliśmy że ponadwymiarowe bagaże (czyli wózki, foteliki, sprzęt muzyczny itd.) są na innej taśmie. Po wylądowaniu na Stansted w Londynie wiedzieliśmy już czego się spodziewać, także od razu szukaliśmy dodatkowej taśmy na ponadwymiarowy bagaż.

Nosidełko lub chusta zamiast wózka

Zgodnie z wytycznymi ortopedów, nie powinno się nosić dziecka w nosidełku dopóki samo nie zacznie siadać, a to następuje najwcześniej około szóstego miesiąca życia. Mimo tego nosidełko zakupiliśmy i użyliśmy go na lotnisku i przy wysiadaniu z samolotu. Szczerze myślę, że te kilkadziesiąt minut (łącznie, z przerwami), które Mała spędziła w nosidle, raczej nie wpłyną negatywnie na jej układ kostny, a nam znacząco ułatwiło przejście przez wszelkie kontrole i poruszanie się po lotnisku.

Tutaj alternatywą dla wielu rodziców będzie wózek, szczególnie gdy starszego niemowlaka można włożyć do lekkiej spacerówki. Nasza gondola jednak jest ogromna, manewrowanie z nią po lotnisku byłoby trudne, a w dodatku Mała nieszczególnie lubi w niej spać.

Chusta zaś byłaby bardzo niepraktyczna. O ile na lotnisku mamy dużo czasu i przestrzeni żeby zapetłać w nią dziecko, tak w samolocie na wąskim korytarzyku jakoś tego nie widzę. Dodatkowo może okazać się, że podczas przechodzenia przez bramki każą nam chustę rozwiązać i wyjąć dziecko. Nam się to właśnie przydarzyło. Mała miała kontrolę antynarkotykową i musiałam ją wyjąć z nosidła. Na szczęście można to zrobić rozpinając jedną klamrę więc Nellka nawet się nie obudziła. Za to gdybym musiała wyjąć ją z chusty to obudziłaby się momentalnie i czekałoby nas potem długie usypianie.

Dodatkowe siedzenie dla niemowlaka w samolocie

Dzieci do drugiego roku życia muszą siedzieć na kolanach rodziców w czasie startu i lądowania i w większości regularnych linii lotniczych podróżują za darmo. W przypadku tanich linii jak Ryanair czy Wizzair ponosi się stałą opłatę, nadal jednak dziecku nie przysługuje osobne siedzenie. A wiadomo, że przy małym dziecku dodatkowej przestrzeni nigdy za wiele.

Jeszcze zanim pojawiła się Nella, zaobserwowałam, że obsługa nawet tych tanich linii jest bardzo pomocna gdy chodzi o dzieci i chętnie pomaga przesiadać się tak, aby rodzice mieli dodatkowe siedzenie. Jest to jednak możliwe tylko gdy w samolocie jest trochę wolnych miejsc. W przypadku lotów z Londynu do Polski zdarza się to jednak rzadko (przynajmniej my tak trafiamy, że przeważnie samolot jest pełny).

Nam bardzo zależało, żeby takie dodatkowe miejsce mieć. Nie chcieliśmy ryzykować i po prostu kupiliśmy dodatkowy bilet. Nie wiem jeszcze jak to działa w innych liniach, my lecieliśmy z Ryanair i po prostu kupiliśmy dodatkowy bilet, który co lepsze, kosztował mniej niż opłata za dziecko (której w tym przypadku już nie musieliśmy ponosić).

Rozwiązanie fantastyczne, szczególnie dla mniejszych niemowlaczków. Gdy nasza Mała się obudziła, rozłożyliśmy jej kocyk na siedzeniu między nami i bawiła się w najlepsze przez godzinę. Przez miesiąc w Polsce jednak urosła kilka centymetrów i w drodze powrotnej już ledwo się mieściła, także półroczne dziecko już raczej tak nie poleży. Za to dodatkowa przestrzeń na szybkie odłożenie pieluszki, zabawki czy tysiąca innych rzeczy, które zabiera się ze sobą na pewno się przyda. Szczególnie, że jak w naszym przypadku, wyszło to taniej niż opłata za dziecko.

Przewijak

O ile w samolocie zawsze jest przewijak to ma on jednak mikroskopijne rozmiary (przynajmniej w tanich liniach) i nie jestem pewna czy kilkumiesięczne dziecko można tam komfortowo przebrać. Tutaj też pomocne będzie dodatkowe siedzenie.

Fotelik samochodowy w samolocie

W niektórych liniach i samolotach można na dodatkowym siedzeniu umieścić fotelik samochodowy (jeśli producent dopuszcza używanie go w samolotach). Nasza Mała jednak fotelika nie cierpi, ale co ważniejsze, na siedzeniu Ryanaira nasz fotelik nie zmieściłby się więc takie rozwiązanie wchodzi w grę chyba tylko w większych samolotach. Oczywiście mimo fotelika, przy starcie i lądowaniu (czyli gdy świeci się nakaz zapięcia pasów) dziecko nadal musi być na rękach rodziców. W foteliku może siedzieć tylko gdy nie trzeba mieć zapiętych pasów.

W co ubrać siebie i niemowlaka

Pytanie sprowadza się do tego, czy pakować malucha w kombinezony (piszę tu o podróżowaniu jesienią lub zimą) czy wystarczą kocyki. Moim zdaniem lepiej odpuścić sobie wszelkie kombinezony. Lepiej mieć dwa grubsze kocyki, którymi można otulić dziecko na czas przejścia do samolotu, jeśli akurat nie ma wejścia rękawem. Kocyki można szybko zdjąć albo narzucić, więc mniejsze ryzyko, że dziecko się spoci. Jakoś nie wyobrażam sobie pakowania malucha w kombinezon na ciasnym samolotowym siedzeniu tylko po to, żeby po dziesięciu minutach zdejmować na lotnisku, a potem od nowa zakładać do przejścia do samochodu.

Dla mam karmiących piersią kwestia odpowiedniego ubrania to nic nowego i w przypadku lotu samolotem sprawdzi się wszystko to co sprawdza się w innych miejscach publicznych. Warto tylko przemyśleć kwestię siedzenia. O ile miejsce przy przejściu jest wygodne gdy trzeba z maluchem często wstawać, o tyle na pewno bardziej komfortowo dla karmiącej mamy będzie miejsce przy oknie.

Co zabrać na pokład dla niemowlaka

Ze dwa kocyki, bo nigdy nie wiadomo jak silna będzie klimatyzacja. Na wszelki wypadek można też mieć cieniutką czapeczkę w przypadku najmłodszych niemowlaczków (gdyby przyszło nam spacerowanie z maluszkiem między siedzeniami), pieluszki i ubranka na zmianę to oczywistość, do tego ze dwie ulubione zabawki. W naszym przypadku furorę robi podróżna karuzelka, którą można montować na wiele sposobów.

Podsumowując

Poszło gładko i bez stresu, a wszelkie obawy okazały się bezpodstawne. Nie popadam jednak w hurraoptymizm, bo zdaję sobie sprawę, że każdy lot będzie inny, dziecię będzie rosło i będą zmieniały się jej potrzeby i zachowanie. Obserwując inne rodziny na pokładzie przeczuwam, że ciężkie chwile dopiero nadejdą. Taki maluszek większość podróży przesypia, czego nie prześpi to spędzi „na cycu”, trochę się pobawi i już po locie. Ze starszymi nie będzie już chyba tak łatwo.