Krótka historia o misiach panda

autor: Monia

data: 2012-09-13T18:40:02.000Z

Ale nuda... mogliby bambusa rzucić...

No i co się gapicie, pandy nie widzieliście? Lepiej załatwcie bambusa!

No w końcu! Moje, wszystko moje!

Chłopaki, ale wyżera, nie?

Ty, koleś, ale to moje chyba, nie?

O rety, ale się nażarłem... chyba nie dam rady wstać...

O kurczę, trochę mi się tyłek wybrudził od tego bambusa…Eee, dobra, jak siądę, to nie będzie widać

Chłopaki, chcę do was! Czekajcie, zaraz uda mi się przejść!

Ejj, a jak znów przyniosą bambusa, to będzie trzeba jakoś zejść... trza było tu nie włazić...

Ja wam gówniarze pokażę! Nie tylko wy umiecie po drzewach łazić!

Jakie te młode głupie... a niech łażą po drzewach, ja sobie jeszcze pojem bambusika

więcej szczegółów z życia pand w galerii

A tak na poważnie...

Misie panda podglądaliśmy w ośrodku badań nad pandami w Chengdu. Szanse na spotkanie pand w środowisku naturalnym są tak małe, że odwiedziny w tego typu miejscu są jedyną opcją by nacieszyć oczy tymi słodkimi zwierzakami. Teren ośrodka jest spory i spokojnie można spędzić dwie – trzy godziny spacerując między kolejnymi wybiegami. Dorosłe miśki mają osobne „domki” i „podwórka”, jedynie młode przebywają razem.

Przed 9.00 rano zwierzaki dostają porządną porcję bambusa do zjedzenia. I to wtedy jest najlepsza pora by odwiedzić ośrodek. Pracownicy specjalnie kładą bambusa w pobliżu barierek, aby odwiedzający mogli zobaczyć zwierzaki. Jak już pandy się najedzą to idą spać. Wtedy też jest na co patrzeć, bo przyjmują przezabawne pozy. Ale na jakikolwiek ruch z ich strony już nie ma co liczyć.

W ośrodku są też pandy czerwone. Są o wiele mniejsze i o wiele bardziej ruchliwe. Mają dla siebie duży kawałek przestrzeni, gdzie mieszkają wszystkie razem. Pandy czerwone dostają chyba jeść po pandach wielkich, bo jak już wszystko obejrzeliśmy i dotarliśmy do tych rudzielców to akurat jadły. A potem zaczęły się chować po drzewach…Ach te miśki.