Chorujemy

autor: Monika

data: null

W czwartek wieczorem zaatakował mnie nagle ból gardła. W piątek obudziłam się bez głosu, za to z bólem głowy i kaszlem. Zamiast zrywać się o 7:00, zostałam w łóżku dwie godziny dłużej. O 9:00 zalogowałam się do służbowego maila i poinformowałam biuro, że jestem chora i będę pracować z domu. Cały weekend przesiedziałam w domu, ale bolące gardło i kaszel są wyjątkowo uparte. Więc dziś rano powtórka z rozrywki. Szybki mail do pracy i kolejny work from home dzień przede mną. Żadnych pytań, żadnych wizyt u lekarza, żadnych zwolnień.

Zamiast męczyć się w zimnym biurze przy biurku, siedzę sobie teraz z laptopem na kolanach w ciepłym mieszkaniu, pod kocykiem i popijam gorącą herbatę z cytryną. Mam zdalny dostęp do całego systemu, także pracować mogę zupełnie tak jak w biurze.

Oczywiście zdalny dostęp to nie żadna wyższa technologia i nie robi to na nikim wrażenia ani w UK ani w Polsce i wcale nie o tym chcę tu pisać. Co jest inne w UK, to podejście do kwestii chorowania i zwolnień. Zacznijmy od tego, że jeśli jestem chora to nie muszę od razu biec do lekarza po zwolnienie. Mogę po prostu zostać w domu, dać znać przełożonemu, że jestem chora i biorę dzień wolny. Ile to razy w Polsce ledwo żyjąc tłukłam się przez pół miasta tramwajem z setką kaszlących i chuchających na mnie ludzi żeby potem odsiedzieć swoje w poczekalni i ostatecznie widzieć lekarza przez 5 minut tylko po to, żeby dał mi zwolnienie. A zostać w ciepłym łóżku byłoby tak pięknie…

Najgorsze jednak jest takie pół-przeziębienie. Jeszcze ogarniasz, jeszcze czujesz się w miarę dobrze, ale już katar leci z nosa, gardło drapie. No i teraz dylemat. Iść do pracy, a tam zdychać cały dzień i właściwie udawać, że się pracuje. Czy iść do lekarza po zwolnienie, żeby ten jeden – dwa dni wygrzać się w domu i wrócić do pracy jak nowonarodzony. No ale z takim małym katarkiem iść do lekarza? Od razu brać zwolnienie?

Tutaj dylematu nie mam. Słabo się czuję, ale jestem w stanie pracować? No to zostaję w domu, nie biorę dnia wolnego, tylko pracuję zdalnie. Zjawisko jak najbardziej powszechnie akceptowane i praktykowane. Szef zadowolony i owca cała. Czy jakoś tak.