Przegląd kulturalny (marzec/kwiecień)

autor: Monika

data: null

Update kulturalny, czyli co widzieliśmy, co polecamy, na co się wybieramy. Okiem laika, subiektywnie i bez mądrych słów.

Marzec/kwiecień 2015

Wystawa, Ancient lives: new discoveries, British Museum

Do 19 kwietnia 2015

Wstęp £10

Jedna z ciekawszych wystaw, na których byliśmy w British Museum. Samych mumii nie było dużo, za to genialnie pokazano cały proces ich tworzenia. Niesłychane jest dla mnie, jak naukowcy po tylu latach, bez „rozpakowywania” takiej mumii są w stanie określić wiek, płeć, przyczynę śmierci, a nawet zawód pochowanego.

Niezwykle interaktywna wystawa, która przystępnie wyjaśnia skomplikowane procesy. Do tego stopnia przystępnie, że nawet dzieciaki wykazywały zainteresowane. Jedyne czego mi brakowało to wyjaśnienie jak oni te mumie teraz przechowują, żeby za tysiąc lat nadal były w tym samym stanie.

Opera, Der fliegende Holländer (Latający Holender), Royal Opera House

W ramach poszerzania naszego operowego repertuaru wybraliśmy się na coś, czego jeszcze nigdy nie widzieliśmy w wydaniu operowym. No i to był totalny niewypał. Po raz pierwszy w operze chciałam wyjść w trakcie przerwy i nie wracać. Tylko przerwy nie było. 2 godziny 30 minut bez przerwy. Myślałam, że jajko zniosę. Na szczęście już tego nie grają, więc nie będzie nikogo kusiło żeby pójść.

Opera, Die Zauberflöte (Czarodziejski Flet), Royal Opera House

Londyn

A to było genialne! Bilety kupione również w celu zobaczenia czegoś nowego na operowej scenie. Scenografia dość prosta, kostiumy też nie szczególnie imponujące. Ale opera sama w sobie jest tak interesująca, że te wszystkie dodatki są po prostu mało ważne. Do tego znakomici śpiewacy i oczywiście piękna muzyka. Już nie grają w tym sezonie w ROH, ale jakby co bilety na Mozarta można kupować w ciemno.

Teatr, Antygona, Barbican

Londyn

Współczesna adaptacja greckiej tragedii. Kupując bilety nie wiedziałam, że ma być na współcześnie. Wiedziałam, że ma grać Juliette Binoche. A nie często ma się okazję oglądać takie gwiazdy na deskach teatru. Zatem byłam i widziałam. Na jakiś czas starczy. Pewnie się nie znam, ale moim zdaniem to było słabe. Po pierwsze współczesne dialogi zamiast oryginalnego tekstu. Czyli paplanina pozbawiona większego sensu. Po drugie drewniana gra aktorów. Więcej emocji przeżywam przy gotowaniu obiadu niż oni dyskutując nad tragiczną śmiercią Antygony. Szkoda czasu i pieniędzy.

Wystawa, Roman Signer: Slow Movement, Barbican

4 marca - 31 maja 2015

Wstęp free

Czekając na spektakl zaszliśmy na bezpłatną wystawę. Albo raczej ekspozycję. Nawet nie wiem jak to nazwać. Nie spodziewaliśmy się niczego spektakularnego, o nie. Ale to co zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Wyobraźcie sobie długie, zaokrąglone pomieszczenie. Taki jakby korytarz, o długości może 50 metrów, może dłuższy. Całkiem pusta przestrzeń wokół, białe ściany, drewniana podłoga. A na samym środku kajak. Czerwony. Tak, środkiem tego korytarza sunął kajak, wprawiany w ruch przez specjalną prowadnicę. I to by było na tyle. Nawet można było sobie kupić katalog z tej wystawy. Za 10 funtów. Nie skusiliśmy się.

Wystawa, Larrakitj. Aboriginal memorial poles by Wukun Wanambi, British Museum

12 marca – 25 maja 2015

Wstęp free

Londyn

Druga przypadkowa wystawa była bardziej udana. Właściwie już wychodziłam z British Museum, gdy gdzieś mi mignęło Australia, Aborygeni. Z ciekawości zajrzałam. Nie zapowiadało się ciekawie, bo w maleńkim pomieszczeniu stały cztery pnie. No cóż, mając w pamięci kajak sprzed tygodnia, nie było to aż tak zaskakujące. Pniom towarzyszył jednak film i kilka bardzo szczegółowych opisów. Okazało się, że te pnie to wydrążone przez termity konary drzewa kauczukowego a jedno z plemion Aborygeńskich wykorzystuje je jako urny na prochy zmarłych. Ciekawe.

W planach

Tu miałam zamiar wrzucić linki do kilku wydarzeń na najbliższe tygodnie. Ale póki co zajmuje nas kupowanie mieszkania i na rozrywki kulturalne zostaje mało czasu. Więc pomysłów brak. Jak pojawi się coś ad hoc to dam znać.