Las Vegas Azji, czyli Makau

autor: fry

data: 2012-07-27T19:16:17.000Z

Zmęczeni duchotą Hong Kongu popłynęliśmy do Makau. Chcieliśmy zobaczyć słynne kasyna i poszukać portugalskich śladów na ulicach. Szybko się okazało, że wybraliśmy na to wyjątkowo niefortunny termin – sobota w środku lata...

Ekspresowe łódki do tego miasta rozpusty odpływają z portu w Hong Kongu niemal non stop. Jest to popularne miejsce weekendowych wypadów, szczególnie, że w sąsiednich Chinach, tak jak w Hong Kongu, hazard jest zakazany.

Obładowani plecakami (moje mają łącznie 26kg + 3l wody mineralnej, Moniki trochę lżejsze – w sumie 20kg), bez nadziei na lepszą pogodę, ale z nadzieją na dużą ilość klimatyzowanych pomieszczeń po 1h podróży (około 60km) wysiadamy na brzegu. O ile port w Hong Kongu był w całości klimatyzowany prawie pod samą łódkę, o tyle w Makau klimatyzowana strefa to tylko odprawa paszportowa.

Jest klima

Jeszcze tylko mapa z informacji turystycznej i kantor … no właśnie, brak kantoru. Okazuje się, że w Makau można używać dolara hongkońskiego w stosunku 1:1. Ale już w Hong Kongu waluty z Makau (czyli pataka) nikt nam nie przyjmie. Międzyczasie ucieka nam autobus, bo nie wiemy, że wszystkie przystanki w Makau są na żądanie. Inne osoby na przystanku też chyba nie wiedziały, bo nikt nie raczył zamachać i tak czekamy razem w upale na następny. W końcu przyjeżdża i…jest klimatyzowany! W Polsce taką klime to chyba tylko w chłodniach można znaleźć.

Podczas kilkudziesięciominutowej podróży po południowej wyspie już nie widzimy takich wieżowców, ani powalających estakad, jakie były w Hong Kongu, ale i tak budynki są dużo wyższe niż w Warszawie, a 3 mosty pomiędzy wyspami są bardzo długie, choć proste w swojej konstrukcji.

W końcu wysiadamy gdzieś w centrum i opuszczamy klimatyzację 22 stopni na rzecz „świeżego” powietrza serwowanego w temperaturze 35 stopni. Dziwne uczucie: wychodzimy z autobusu na zewnątrz i parują nam okulary – o fuk ...

W poszukiwaniu hostelu

Monika zostaje z plecakami pod jednym z kasyn i idę szukać noclegu. Już po chwili spostrzegam nasz poważny błąd, czyli połączenie faktów: chińskie wakacje, weekend, kasyna i brak rezerwacji noclegu. Po około 2 godzinach znajduję 2 miejsca blisko siebie, gdzie jest jeszcze wolne miejsce. Szukając doszedłem do wniosku, że słowo Hostel ak Guest House znaczy w tym mieście coś innego niż w innych. Po wejściu do dwóch z nich zostałem otoczony przez szwadron uśmiechniętych dziewczyn, a stawki za pokoje były godzinowe. Jakże odmienne wrażenie odniosła Monika, która została pokierowana przez panie na wyższe piętro i dostała stawki za dzień. Mi się jednak odechciało tam nocować... Ostatecznie lądujemy w przyzwoitym, ale kosmicznie drogim hotelu. Gdyby to nie była sobotnia noc mielibyśmy szansę na cenę o połowę niższą, a tak trzeba płacić za swoje błędy.

W poszukiwaniu kasyn

Wieczorem ruszamy obejrzeć te słynne kasyna. To co nas powala to nienaturalnie duże pomieszania stylów z całego świata. Znajdujemy nawet weneckie kanały z gondolami. Wszystko przyćmiewa jednak nowy budynek kasyna Lisboa, którzy przypomina kwiat: budynek u szczytu zajmuje dużo większą powierzchnię, niż u podstawy.

Następnego dnia z samego rana (sądząc, iż będzie chłodniej) udajemy się na zwiedzanie. Nie było chłodniej … wręcz przeciwnie … temperatura powietrza 34 stopnie Celsjusza, odczuwalna 39 stopni (w cieniu), wilgotność powietrza rzędu 65% - istna masakra. Hong Kong i Makau są podobno w strefie tropikalnej. Jedyne o czym myślę to trzymać się cienia (temperatura odczuwalna dużo niższa niż w słońcu), poruszać się bardzo wolno i robić przystanki. Spacerujemy więc bardzo powoli po „starej” części miasta, na każdym kroku odkrywając portugalskie ślady.

W końcu uciekając przed upałem wsiadamy w autobus jadący trasą wyścigu Formuły 1. Temperatura w autobusie to 22 stopnie, na zewnątrz dalej 34 stopnie...

więcej zdjęć w galerii z Makau

Ruszamy do Chin

W Makau spędzamy w sumie trochę ponad 24h. W niedzielne popołudnie wybieramy się już na granicę z Chinami. Wszystkie informacje mówią, że podróż z Makau do Guangzhou (dawniej Kanton) trwa 4h, jednak jak pokazała praktyka 1.5h zajmuje przejście przez granicę (przejście tylko piesze), a sama podróż od granicy do centrum Guangzhou trwa 2.5h. O 17.00 po południu jesteśmy już w Guangzhou.