Wiadomosci z Nepalu

Nepal. Pierwsze luźne myśli

Nepal. Pierwsze luźne myśli

Po trzech miesiącach opuszczamy Chiny. Długa i niełatwa to była wizyta. Ale uczuciu ulgi towarzyszy też lekki niepokój. Chiny choć męczące były nam już znane. Wiedzieliśmy czego się spodziewać, mogliśmy przygotować się na pewne sytuacje, a inne bezkarnie ignorować. Teraz będzie trzeba nauczyć się wszystkiego od zera. Trzeba będzie dostosować się do nowych zasad, innych zwyczajów. Trzeba będzie odnaleźć się w innej rzeczywistości. Czy Nepal nam się spodoba?
DZIEŃ 0 (15 października 2012) Kathmandu – Besisahar

DZIEŃ 0 (15 października 2012) Kathmandu – Besisahar

O 6.30 wyjeżdżamy autobusem z Kathmandu w stronę Pokhary. Zamiast podziwiać widoki za oknem trochę przysypiamy... Ale wczoraj do ostatniej chwili robiliśmy zakupy, potem pakowanie do późna. Kijki, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki... No nie ma żartów, profesjonalna wyprawa, a jak! Zwarci i gotowi. Ruszamy!
DZIEŃ 1 (16 października 2012) Besisahar – Nadi

DZIEŃ 1 (16 października 2012) Besisahar – Nadi

Budzik nastawiliśmy na 6:00 rano, ale nic z tego... Z łóżek zwlekamy się dopiero pół godziny później. Szybkie ubieranie, pakowanie i o 7:00 już czekamy na śniadanie. Jajecznica i smażone ziemniaki, do tego tosty z dżemem. Zaskakująco smaczne, choć Fry omyłkowo dostaje herbatę z mlekiem, której nie cierpi.
DZIEŃ 2 (17 października 2012) Nadi – Jagat

DZIEŃ 2 (17 października 2012) Nadi – Jagat

Budzik na 6:00. Tym razem wstajemy niemal od razu. Wczoraj bez problemu zasnęliśmy ok. 20:00, więc jesteśmy wyspani i czym prędzej chcemy ruszać w drogę. Zamawiamy śniadanie, międzyczasie pakujemy rzeczy. No i potwierdza się, że na posiłki czeka się długo. Udaje nam się wyjść dopiero ok. 7:30.
DZIEŃ 3 (18 października 2012) Jagat – Danaque

DZIEŃ 3 (18 października 2012) Jagat – Danaque

To był dłuuugi dzień. Zrobiliśmy ok. 18km i weszliśmy cały kilometr wyżej. Zajęło nam to 9 godzin! Ścieżka była w sumie dość łatwa, przeważnie bardzo szeroka i nawet nie bardzo pod górę. Ale mnie męczy przeziębienie i ogólne zmęczenie już trochę daje o sobie znać.
DZIEŃ 4 (19 października 2012) Danaque-Chame

DZIEŃ 4 (19 października 2012) Danaque-Chame

Chłodno. Zakładamy polary, choć spodenki nadal krótkie. Po chwili wyciągam czapkę i szalik. Przydałyby się długie spodnie, ale czy opłaca się je zmieniać na godzinę? Tyle z tym roboty... Zostaję więc w krótkich i przyspieszam kroku, jakby to miało pospieszyć też słońce kryjące się jeszcze za górami.
DZIEŃ 5 (20 października) Chame – Upper Pisang

DZIEŃ 5 (20 października) Chame – Upper Pisang

Dziś ruszamy nieco później. Zaplanowaliśmy krótszy odcinek, więc nie musimy się spieszyć. Poza tym wczoraj jak ruszyliśmy o 7.00 to było nieprzyjemnie zimno. Dziś od razu zakładamy długie spodnie (po raz pierwszy) i nie żałujemy. W ciągu dnia nie jest zimno, ale zestaw długie spodnie plus koszulka z krótkim rękawem zapewniają idealną temperaturę.
DZIEŃ 6 (21 października) Upper Pisang – Ngawal

DZIEŃ 6 (21 października) Upper Pisang – Ngawal

Gdy rano opuszczamy wioskę jest tak zimno, że jedynie piękne widoki prowadzą nas dalej. Szybko docieramy do ciężkiego podejścia do Ghyaru. Chyba ze 2 godziny włazimy pod górę. Pot się leje (a dopiero co zimno mi było..), słońce daje po oczach, a iść trzeba. Ale te widoki warte są wysiłku. Przepiękny krajobraz dodaje energii. Dosłownie. Aż chce się iść dalej, by widzieć więcej.
DZIEŃ 7 (22 października) Ngawal – Braka

DZIEŃ 7 (22 października) Ngawal – Braka

Dziś mamy w planach króciutki odcinek. Chcemy dojść tylko do Braki. Z Ngawal prowadzą tam dwie ścieżki, my wybieramy dłuższą, przez Chulu. Nasz papierowy przewodnik twierdzi, że nie będziemy żałować. I szybko się przekonujemy, że ma rację.
DZIEŃ 8 (23 października) Braka – Ice Lake

DZIEŃ 8 (23 października) Braka – Ice Lake

Dlaczego??? Dlaczego wybraliśmy się do tego cholernego jeziora? To pytanie miałam dziś w głowie przez cały dzień. A zaczęło się tak:
DZIEŃ 9 (24 października) Braka - Manang

DZIEŃ 9 (24 października) Braka - Manang

Słoneczko przygrzewa, na talerzu naleśnik z dżemem, kawa, do tego przemiłe towarzystwo naszych Rodaków. Czego chcieć więcej?
DZIEŃ 10 (25 października) Manang – Blue Sheep

DZIEŃ 10 (25 października) Manang – Blue Sheep

Cały czas nie jesteśmy pewni czy iść na Tilicho Lake. Z jednej strony kusi nas zobaczenie sławnego jeziora i sprawdzenie siebie na nowej trasie. Z drugiej strony po wycieczce na Ice Lake skutecznie odechciało mi się ryzykownych tras. Do tego nie wiemy co z pogodą, czego dzisiaj się spodziewać.
DZIEŃ 11 (26 października) Blue Sheep – Churi Ledar

DZIEŃ 11 (26 października) Blue Sheep – Churi Ledar

Decyzja podjęta. Nie idziemy nad jezioro. Trochę szkoda nam widoków, ale świadomość wąskiej ścieki zniechęca do dalszej drogi. Naszym dzisiejszym celem jest Churi Ledar. Pierwsze kilkanaście minut wracamy po wczorajszych śladach. Potem ścieżki rozdzielają się i jedna wiedzie do Khangsaru (tędy szliśmy wczoraj), a druga ma nas zaprowadzić do Yak Kharki, a potem Churi Ledar.
DZIEŃ 12 (27 października) Churi Leadar – High Camp

DZIEŃ 12 (27 października) Churi Leadar – High Camp

Ruszamy dość wcześnie, bo nie wiemy ile czasu zajmie nam dzisiejsze podejście. Jest straaasznie zimno. Staramy się iść szybciej, żeby rozgrzać nogi, a przede wszystkim stopy. Na szczęście ścieżka jest szeroka i spokojnie pnie się pod górę. Kijki trzymamy pod pachą, a dłonie chowamy do kieszeni. Od oddechu parują mi okulary, od zimna pojawia się katar.
DZIEŃ 13 (28 października) High Camp – Thorong La – Muktinath

DZIEŃ 13 (28 października) High Camp – Thorong La – Muktinath

4:30 pobudka. Idę do kibelka . Z dołu wyłania się powoli rząd białych światełek. Jedno za drugim, jakby w powietrzu. Bardzo powoli przesuwają się do przodu. Kilka, kilkanaście. To ludzie, którzy ruszyli z Thorong Phedi. Wzdrygam się na ich widok i na myśl o trekowaniu po ciemku.
DZIEŃ 14 (29 października) Muktinath – Jarkot – Muktinath

DZIEŃ 14 (29 października) Muktinath – Jarkot – Muktinath

Od wczorajszego zejścia nogi bolą mnie tak, że dziś ledwo zeszłam po schodach na śniadanie. A potem trzeba było jeszcze wdrapać się z powrotem do pokoju. Oj, bolało! Zastanawiamy się gdzie dalej iść, którą trasą. I ostatecznie decydujemy się zostać w Muktinath...
DZIEŃ 15 (30 października) Muktinath – Kagbeni

DZIEŃ 15 (30 października) Muktinath – Kagbeni

Porażka. Tyle mam do powiedzenia o dzisiejszym odcinku. Kilka godzin marszu po drodze, w tumanach pyłu wzniecanego przez kolejne jeepy. Wystarczająco, by nas nieźle wkurzyć i zniechęcić do dalszego treku.
DZIEŃ 16 (31 października) Kagbeni – Jomson – Ghasa – Beni

DZIEŃ 16 (31 października) Kagbeni – Jomson – Ghasa – Beni

Rano wsiadamy w jeepa jadącego do Jomson. To tylko pół godziny drogi, ale obawiamy się, czy dojedziemy żywi... Razem z nami jedzie pięć dziewczynek do szkoły. Tłumaczymy sobie, że ze względu na dzieci, może kierowca będzie jechał ostrożniej...?
DZIEŃ 17 (1 listopada) Beni - Pokhara

DZIEŃ 17 (1 listopada) Beni - Pokhara

Wcześnie rano wsiadamy w autobus do Pokhary. Z planowanych dwóch godzin przejazdu robi się prawie cztery. A to przystanek na jedzenie, a to na papierosa, a to na siku.
Nepal 2012 - Budżet

Nepal 2012 - Budżet

W Nepalu spędziliśmy 33 dni, w tym 17 dni na treku wokół Annapurny. Wydaliśmy w sumie niecałe 5900 zł, do tego trzeba doliczyć koszt biletu lotniczego z Kunmingu (Chiny) do Kathmandu (1 575zł) i wiz na 45dni (450zł).
Im lżej tym lepiej, czyli co wrzucić do plecaka

Im lżej tym lepiej, czyli co wrzucić do plecaka

Przy pakowaniu będzie nam się wydawało, że „to jest potrzebne, to też jest potrzebne” i oczywiście, że „to przecież jest leciutkie”. A jak wszystko zbierzemy do kupy, to potem okazuje się, że plecak waży 20kg... Po płaskim może nie być problemu, ale im wyżej, tym ciężej.
Trek wokół Annapurny - pytania i wątpliwości

Trek wokół Annapurny - pytania i wątpliwości

Obawialiśmy się trzech rzeczy: że mamy za słabą kondycję, że będzie niebezpiecznie, że w pewnym momencie nie damy rady iść dalej i co wtedy.
Dookoła Annapurny

Dookoła Annapurny

Zdjęcia z Dookoła Annapurny
Z małpami w świątyni Swayambhunath

Z małpami w świątyni Swayambhunath

Jak już pobłądzicie po ciasnych uliczkach starego Kathmandu, odnajdziecie w końcu właściwą drogę, wespniecie się po ponad trzystu kamiennych schodach i przedostaniecie przed stado małp, waszym oczom ukaże się...
Ty też możesz zdobyć Himalaje

Ty też możesz zdobyć Himalaje

Skoro ja weszłam na 5400m npm, to każdy może. No, prawie każdy.
Trekking wokół Annapurny

Trekking wokół Annapurny

5416m npm - my weszliśmy więc Ty też możesz!