Kuelap - z wizytą u wojowników chmur

autor: Monia

data: 2009-04-22T04:00:00.000Z

Ok. 900 r. naszej ery, na kilka wieków przed hiszpańską konkwistą i na długo przed pojawieniem się Inków, północne tereny dzisiejszego Peru zamieszkiwał andyjski lud – Chachapoyas. Zwani także „wojownikami chmur”, na szczycie gór, w obronie przed ludem Huari, wznieśli potężną twierdzę - Kuelap.

Aby się tu dostać jechaliśmy z Chachapoyas samochodem ponad trzy godziny w ulewie, po zboczach gór, po drodze gruntowej, właściwie po błocie i kamieniach, tradycyjnie już mając przepaść z jednej strony a pionowe skały z drugiej, wymijając się na zakrętach z samochodami z naprzeciwka, bo tylko na zakrętach jest wystarczająco szeroko by zmieściły się dwa auta.

Jest koniec pory deszczowej, mamy szczęście, że droga jest w ogóle przejezdna. Podobno droga do Chiclayo była nieczynna przez kilka tygodni. Dopiero dzień przed naszym przyjazdem zakończono usuwanie głazów i naprawiono brakujące fragmenty drogi, tak by puścić na niej ruch.

3000 m npm, 600 metrów długości, 110 metrów szerokości, ponad 400 budynków i 3 razy więcej kamieni niż zawierają piramidy w Gizie – to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Peru, przez znawców uważane ze cenniejsze niż Machu Picchu. A dla nas?…Niezwykłe miejsce, które mieliśmy okazję podziwiać w samotności, przy akompaniamencie spadających z drzew kropel deszczu i magicznych opowieści przewodnika.

Z mnogości budynków, jakie wznieśli ludzie Chachapoyas zostały głównie fasady. Spacer wśród porośniętych korzeniami drzew ruin, lśniących od deszczu i przebijającego się zza chmur słońca jest niczym podróż do przeszłości. Na nowo odkrywamy przejścia między kolejnymi poziomami twierdzy. Wchodzimy tam, gdzie zwykli ludzie wejść nie mogli. A cały czas towarzyszą nam trzy najświętsze bóstwa symbolizujące trzy żywioły: wąż, którego wijące się ciało oznacza meandrującą rzekę, puma - królowa ziemi i kondor - dostojny władca przestworzy.

Imponujące, jaką wiedzą wykazali się ludzie Chachapoyas budując Kuelap. Dzięki swemu położeniu, na szczycie góry, w otoczeniu doliny rzeki Utcubamba wrogie siły były widoczne na długo przed dotarciem do wrót twierdzy. Po wyczerpującej wędrówce kolejne wyzwanie stawiała przed nimi sama twierdza. Mury wysokie na 12 metrów i tylko jedno wejście, którym można było dostać się do środka. Wejście początkowo szerokie, zwężało się stopniowo tak by w końcu przepuszczać tylko pojedyncze osoby. Jeden po drugim wchodzili wrogowie, a wojownicy Chachapoyas jeden po drugim gromili przeciwników.

System działał przez 3 wieki niezawodnie, aż w końcu pojawili się Inkowie. Inkowie, czyli mistrzowie podstępu, okrutnie zacierający ślady po swoich poprzednikach. Inkowie, czyli barbarzyńcy, którzy swoją cywilizację budowali na dokonaniach przodków, czerpiąc z nich co najlepsze, dostosowując do własnych potrzeb a resztę niszcząc doszczętnie. Inkowie, którzy wiedzieli, że Chachapoyas potrzebują wody z rzeki Utcubamba. Wiedzieli, że nie pokonają wojowników chmur w ich doskonałej twierdzy. Jak szczwane lisy zaczekali zatem aż nastanie pora sucha. Wtedy Chachapoyas musieli zejść po wodę do doliny...