Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

autor: Monia

data: 2009-04-30T04:00:00.000Z

No i koniec. Po kilkunastu godzinach lotu i dwóch przesiadkach jesteśmy już w Polsce.

A tu gdzie nie spojrzysz … świńska grypa. Taksówkarz pyta o świńską grypę. W telewizji świńska grypa. W gazetach świńska grypa. Rodzina pyta o świńską grypę. Że niby takie zagrożenie, wszędzie kontrole, szczególnie na lotniskach…Szczególnie w Madrycie i Frankfurcie dzień przed naszymi lotami wprowadzono jakieś dodatkowe kontrole. Na Okęciu podobno załoga chodzi w maskach.

Tak podają media. I to by było na tyle. Żadnych kontroli nie ma, w maskach chodzą co niektórzy turyści co myślą, że niby ta maseczka ich przed czymś uratuje. I nawet biedni nie wiedzą, że maseczka działa może ze 40 minut a potem tylko jeszcze sprzyja rozprzestrzenianiu się bakterii. Na Okęciu był komunikat skierowany do osób, które wracają z Meksyku, żeby zgłosiły się do specjalnego punktu jeśli źle się czują. (swoją drogą tylko w języku polskim, więc bardzo pomysłowo…). Już widzę jak tłumy biegną o 12 w nocy szukać specjalnego punktu, żeby zgłosić kaszelek.

A my już zjedliśmy ulubioną pizzę, tradycyjne polskie jedzonko od mamy też już zjedzone – w końcu jakaś odmiana od kurczaka z frytkami, ryżem i bananem :). Niełatwo było wejść pod gorącą wodę pod prysznicem, ale daliśmy radę, twardzi jesteśmy :) No i to łóżko... Szerokie... materac nie ma dziury...nie zapadasz się, nie spadasz, i pleśnią nie śmierdzi i grzyb Cię nie woła po imieniu...

Teraz zabieramy się za porządkowanie zdjęć i uzupełnianie relacji. A niemało tego jest :)