Samochodowa fotowycieczka po Czarnogórze

autor: Monika

data: 2017-07-21T12:57:12.075Z

Dolina rzeki Piva

Do Czarnogóry jedziemy z Bośni i Hercegowiny. Granicę przekraczamy w Šćepan Polje. Mieliśmy trochę obaw co do stanu drogi na tej trasie, szczególnie po stronie Bośni i Hercegowiny. Ale o ile po stronie bośniackiej faktycznie momentami brakowało asfaltu, tak Czarnogóra wita nas piękną drogą i jeszcze piękniejszymi widokami.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

Już pierwsze kilometry przekonują nas, że warto było wybrać tę trasę. Niedaleko za granicą napotykamy na dziesiątki tuneli wykutych w skale. Ten odcinek podoba nam się tak bardzo, że zawracamy żeby przejechać go jeszcze raz.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

W drodze do Žabljaka

Naszym celem na dziś jest miejscowość Žabljak w górach Durmitor. Żeby się tam dostać możemy jechać na około, po płaskiej drodze przez Pluzine i Jasenovo Polje lub na skróty, przez środek gór i wioskę Trsa. Oczywiście wybieramy góry.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

Żeby pojechać przez góry trzeba odbić z głównej drogi jeszcze przed Pluzine, tuż przed mostem.

Na początek wspinaczka, kolejne tunele wykute w skale i ostre zakręty.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

Dolina rzeki Piva

Gdy jesteśmy już dość wysoko wita nas piękny widok na Pivę.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

Kolejne zakręty i jeszcze ciekawszy widok.

Dolina rzeki Piva Czarnogóra

W drodze do Durmitoru

Na końcu serpentyny czeka na nas zupełnie inny krajobraz. Od teraz trasa wiedzie wąskimi dróżkami wśród pól, pastwisk i nielicznych zabudowań.

Durmitor Czarnogóra

W oddali ośnieżone szczyty Parku Narodowego Durmitor.

Durmitor Czarnogóra

W drodze do Durmitoru

Gdy dojeżdżamy do gór, wracają serpentyny, skarpy i ostre zakręty. Śnieg, który jeszcze przed chwilą tak malowniczo wyglądał z daleka, robi się coraz mniej przyjazny.

To ostatnie zdjęcie, które robimy na tej trasie. Chwilę później spotykamy kilkumetrową zaspę śniegu, która całkowicie blokuje przejazd. Nie mamy wyjścia, musimy zawrócić i pojechać do Žabljaka na około, czyli przez Pluzine

Durmitor Czarnogóra

W drodze do Žabljaka

Jak się okazuje ten odcinek jest zupełnie inny, trudno wypatrywać surowych szczytów gór. Niemniej malowniczo jednak.

Žabljak Czarnogóra

Crno Jezero, Žabljak

W okolicach Žabljaka jedną z największych atrakcji jest Jezioro Czarne na obrzeżach miasteczka. Jeszcze tego samego dnia jedziemy tam na spacer.

Z pewnością można byłoby tu spędzić cały dzień. Nas niestety szybko wygania deszcz i wiatr.

Crno Jezero Žabljak Czarnogóra

Okolice Žabljaka

Od wczoraj, czyli od naszego przyjazdu w góry, jest fatalna pogoda. Na szczęście nie mieliśmy w planach górskich wędrówek, a jedynie przejazd malowniczą trasą z Žabljaka w stronę Mojkovac.

Žabljak Czarnogóra

Most Đurđevića na rzecze Tara

Kilkadziesiąt kilometrów za Žabljakiem zatrzymujemy się przy sławnym moście. Podobno w momencie powstania był największą tego typu konstrukcją w Europie.

Dziś na odważnych czekają zjazdy linowe z widokiem na most i rzekę Tarę, "zaledwie" kilkadziesiąt metrów poniżej.

Most Đurđevića na rzecze Tara Czarnogóra

Za mostem w stronę Mojkovac

Kolejnych kilkanaście kilometrów również nie rozczarowuje. Niestety musimy zawrócić, bo przed nami tego dnia jeszcze daleka droga. Chcemy dojechać do Kotoru, po drodze odwiedzając Monastyr Ostrog.

Czarnogóra

Monastyr Ostrog

Do klasztoru dojeżdżamy późnym popołudniem.

Monastyr Ostrog Czarnogóra

Coraz gęstsza mgła dodaje klasztornym budynkom magicznej aury.

Monastyr Ostrog Czarnogóra

Niestety mgła nie opuszcza nas podczas zjazdu w dół. Zdjęcie robię, gdy już nie boję się wyjąć aparatu i spojrzeć przez okno. I gdy przez mgłę coś w końcu widać.

Zdecydowanie jedna z najgorszych tras jaką pokonaliśmy samochodem. Wąsko (miejsce tylko na jeden samochód), kręto, stromo. Tutaj już z barierkami i dość szeroko.

Monastyr Ostrog Czarnogóra

Kotor

Do Kotoru dojeżdżamy gdy jest już prawie ciemno. Zostajemy tu na kilka noclegów. Stąd planujemy robić jednodniowe wycieczki wzdłuż wybrzeża.

Kotor Czarnogóra

Miasteczko jest naprawdę urocze, pełne wąskich uliczkek i małych placyków z przyjemnymi kawiarniami.

Zwiedzanie najlepiej planować na wczesny ranek lub późne popołudnie. Głównie żeby uniknąć zorganizowanych grup, które przypływają tu gigantycznymi wycieczkowcami.

Kotor Czarnogóra

Sveti Stefan

Żeby zmienić nieco krajobraz, z Kotoru wybieramy się na wycieczkę nad Jezioro Szkoderskie.

Po drodze rzucamy okiem na Świętego Stefana. Niegdyś wyspa, dziś prawie wyspa, bo połączona z lądem sztucznym nasypem, kryje podobno wiele uroczych zakątków. Podobno, bo wszystkie zabudowania należą obecnie do prywatnego hotelu. Możliwy jest jedynie wstęp na niewielką plażę.

Sveti Stefan Czarnogóra

Stari Bar

Po drodze zajeżdżamy też obejrzeć pozostałości starożytnego miasteczka, górujące nad miastem Bar.

Stari Bar Czarnogóra

Pogoda nam nie sprzyja, ale spacer po ruinach jest całkiem przyjemny. Niewiele tu tego wszystkiego jednak zostało.

Stari Bar Czarnogóra

Jezioro Szkoderskie

W końcu docieramy do miejscowości Virpazar, gdzie zaczyna się malownicza droga wzdłuż jeziora.

Jezioro Szkoderskie Czarnogóra

O ile dla mnie samochodowa wspinaczka we mgle do monastyru Ostrog była wyjątkowo stresująca, tak Fryderyk najgorzej wspomina przejazd wzdłuż Jeziora Szkoderskiego. Pewnie dlatego, że w pierwszym przypadku to ja siedziałam od strony przepaści, a nad jeziorem Fryderyk...

Jezioro Szkoderskie Czarnogóra

Jezioro Szkoderskie Czarnogóra

Kawałek za miejscowością Vladimir musimy zdecydować którędy wracać do Kotoru. Można jechać przez Ulcinij albo odbić na mniejszą drogę przez miejscowości Pecurice i Dobra Voda w stronę Baru.

Trochę już późno więc jedziemy przez Bar.

Perast

W ramach odpoczynku od Kotoru któregoś dnia jedziemy do pobliskiego Perastu. Jak się okazuje to spokojna wioska, wręcz idealna na śniadanie, kolację lub popołudniowy spacer z dala od kotorskiego zgiełku.

Boka Kotorska Czarnogóra

Perast można przejść w te i z powrotem w godzinę albo nawet i trzydzieści minut. Wioska ma w sobie coś takiego, że nawet czwarty czy piąty spacer wzdłuż brzegu wcale nie jest nudny.

Tak nam się tu podoba, że przyjeżdżamy jeszcze kilka razy.

Budva

Na koniec odwiedzamy Budvę. Miasteczko nie cieszące się dobrą sławą ze względu na zadeptanie przez turystów. To fakt, nawet poza sezonem znalezienie miejsca parkingowego zajęło nam ze dwie godziny. Wystarczy jednak przekroczyć bramę starego miasta by szybko przekonać się, że było warto.

Urocze uliczki, zachęcające kafejki, zaskakujące przejścia i zaułki - takie wrażenie zrobiła na nas Budva.

Budva Czarnogóra

Boka Kotorska

Ostatnie dni w Czarnogórze spędzamy na krótkich wycieczkach wokół zatoki, szukając pięknych widoków.

Boka Kotorska Czarnogóra

Boka Kotorska Czarnogóra

Boka Kotorska Czarnogóra

To właśnie takie zdjęcia skusiły nas by w ogóle rozważać Czarnogórę jako miejsce na urlop.

Boka Kotorska Czarnogóra