Najwyższa stolica

by Monika Kondej

Do La Paz docieramy ok 5:00 rano na dworzec główny. Nocny (jeszcze słońce nie wstało) przejazd przez miasto robi nieziemskie wrażenie: miliony punktów świetlnych na wszystkich wysokościach – jak mega wysoka fala oceanu.

Dworzec uświadamia nam, że jednak jesteśmy na znacznej wysokości, a noce bywają tutaj chłodne. O 7:00 rano decydujemy się na wyjście na ulicę i dotarcie do centrum – po drodze śniadanie w kawiarni, która w kolejnych dniach odwiedzamy wielokrotnie. Hostel Cactus – tu zakotwiczamy się na 5 dni, a po chwili spaceru po okolicy okazuje się iż jesteśmy w centrum Witches Market – miejsca, w którym można kupić wszelkiego rodzaju amulety i inne magiczne przedmioty, jak choćby: żaby, zasuszone płody lam, skóry lampartów, nogi jakichś zwierząt, zasuszone głowy kurczaków oraz, co bardziej standardowe kamyki, korale na rozum, koncentracje, płodność etc. … Całe centrum miasta to jeden wielki market. Na każdej alei, ulicy, uliczce i deptaku niezliczona ilość straganów i straganików, na których można kupić chyba wszystko.

Tak cały dzień schodzi nam na szukaniu pamiątek, spacerowaniu po całym centrum miasta – jest ono jak najbardziej europejskie; po czym kupujemy wycieczkę na rowerki …. droga śmierci :D.

Leave a Comment

Używamy ciasteczek. Zgadzam się