Paryż z niemowlakiem

autor: Monika

data: 2019-04-10T07:49:30.561Z

Czy Paryż to dobre miejsce do zwiedzania z niemowlakiem? I tak i nie. Ale bardziej nie.

Paryż z niemowlakiem

Gdyby nie to, że mieliśmy akurat dużą zniżkę na bilety pociągu Eurostar do Paryża to pewnie jeszcze długo byśmy tam nie pojechali. Pewnie dopiero gdy Nella byłaby na tyle duża by zabrać ją do Disneylandu. Tymczasem żal nam było nie wykorzystać tanich biletów, chcieliśmy też przejechać się pociągiem i tak oto trafiliśmy tam na Święta Wielkanocne w 2018 roku, gdy nasza córka miała 7 miesięcy.

Dlaczego Paryż nie nadaje się do zwiedzania z małym dzieckiem

Paryż z niemowlakiem

  • Schody, schody i jeszcze raz schody
  • Przede wszystkim w metrze, ale też w budynkach. Przemieszczanie się metrem z wózkiem to największy dramat tego wyjazdu. Nie ma wind, nie ma schodów ruchomych, a jak są to nigdy nie wiadomo gdzie ich szukać.

    To samo w Luwrze. Szybko podarowaliśmy sobie dokładne zwiedzanie wnętrza, bo wnoszenie i znoszenie wózka co kilka metrów nie było zabawne. A mamy lekki wózek.

  • Kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. Czy wspominaliśmy o kolejkach?
  • Do każdej atrakcji są olbrzymie kolejki. Naprawdę olbrzymie. Na kilkaset osób, kilka godzin czekania. Żeby wejść do Notre Dame, żeby wjechać na wieżę Eiffela, o Luwrze czy Museum d'Garnier nie wspominając.

    Wynikają one przeważnie z kontroli bezpieczeństwa. Posiadanie wcześniej zakupionego biletu pozwala na przeskoczenie trochę do przodu, ale kolejek całkowicie uniknąć się nie da. Więcej o tym niżej.

  • Brak przewijaków
  • Uwierzcie mi, to jest problem. Gdy jest zimno i gdy zwiedza się cały dzień, niemowlaka nie można tak po prostu przewinąć w wózku gdzieś na ulicy.

    W żadnej restauracji nie było przewijaka, a przez pięć dni pobytu bywaliśmy w około trzech knajpkach dziennie, więc trochę ich zaliczyliśmy.

    W Luwrze przewijak był, ale wciśnięty w przejściu między toaletą męską i damską. Skończyło się tym, że Fryderyk przewijał Nellę na oczach wszystkich Pań czekających w kolejce do toalety. A czekających było kilkadziesiąt, łacznie ze mną na szarym końcu.

    Za to w Muzeum d'Orsay i Centrum Pompidou były zdecydowanie najlepsze warunki, bo były to oddzielne pomieszczenia, także można było przewinąć dziecko bez dziesiątków oczu wpatrujących się w tyłek malucha.

  • Zimno i deszcz
  • To już kwestia pory roku i szczęścia. Przełom marca i kwietnia z pewnością nie jest terminem, w którym można oczekiwać słonecznej pogody w Paryżu. O ile do normalnego zwiedzania pogoda była niemal idealna, tak z niemowlakiem było nam jednak trochę za zimno i za deszczowo.

    Przede wszystkim Mała była skazana na przebywanie w wózku większość czasu, bo tylko tak mogliśmy ją skutecznie ochronić przed wiatrem. Było zdecydowanie za zimno i za mokro by wyciągnąć ją na dłużej z wózka, posiedzieć na kocyku czy choćby ponosić ją w chuście.

    Cały dzień w wózku dla takiego malucha jest męczący dlatego kończyliśmy zwiedzanie dość wcześnie by móc jeszcze spędzić z nią czas w domu, bez wózka, ubrań i kocyków.

    Jak zatem zwiedzać Paryż z niemowlakiem

    Paryż z niemowlakiem

    Jakoś jednak Paryż udało nam się zwiedzić i pobyt uznajemy za udany. Jeśli też wybieracie się do Paryża z małym dzieckiem, to może przyda Wam się coś z tego co piszemy niżej - nasze przemyślenia po pięciu dniach zwiedzania z wózkiem i siedmiomiesięcznym niemowlakiem.

  • Zamiast metra autobusy lub pieszo
  • Większość atrakcji turystycznych jest osiągalna w odległości pieszej. Do tych najbardziej oddalonych można bezproblemowo dojechać autobusem. Paryż jest na tyle kompaktowy, że szkoda czasu i nerwów na męczenie się z wózkiem w metrze. Czas przejścia pieszo lub dojazdu autobusem w większości przypadków wychodził porównywalny.

  • Chusta lub nosidełko zamiast wózka
  • Nam korzystanie z nosidełka nie bardzo wyszło, bo akurat zawsze gdy przydałoby się Nellę przełożyć do nosidła, czyli na przykład zwiedzając Luwr, to ona akurat spała w wózku i nie chcieliśmy jej rozbudzać (nasze dziecię ma delikatny sen). Jeśli ogarnie się to logistycznie to bardzo polecam nosidełko na przemieszczanie się metrem i właśnie zwiedzanie Luwru (w Muzeum d'Orsay były windy i nie było takiego problemu).

  • Nie zwiedzać wnętrz
  • Ja wiem, że trudno oprzeć się pokusie wjechania na wieżę Eiffela czy zobaczenia Notre Dame w środku. Mi było łatwo zrezygnować, bo już tam kiedyś byłam. Wszystkie te atrakcje, jak Notre Dame, Wieża Eiffela, Łuk Triumfalny czy Luwr są moim zdaniem o wiele bardziej imponujące z zewnątrz niż w środku. O ile oczywiście nie jesteśmy hobbistycznymi historykami sztuki. A jeśli koniecznie chcemy gdzieś wejść to warto przyjść jak najwcześniej, zanim ustawi się długa kolejka.

  • Zarezerwować bilety wcześniej
  • Do wielu miejsc można wejść bez stania w długiej kolejce jeśli zarezerwowało się wcześniej bilet online. Często trzeba wtedy postać w krótszej kolejce, do kontroli bezpieczeństwa, ale mówimy tu już o kilkudziesięciu a nie o setkach osób stojących przed nami (tak, nie przesadzam, takie tam są kolejki).

  • Zapytać o miejsce do przewinięcia
  • Jak pisałam wyżej, w kawiarniach i restauracjach przewijaka nie uświadczysz, za to obsługa jest niezwykle miła i pomocna. Zawsze przychylnie na nas patrzono, nigdzie nie miałam wrażenia żeby ktoś miał problem z tym, że jesteśmy z dzieckiem. W jednym miejscu przygotowano nam miejsce na dwóch krzesłach w zacisznym kątku żeby przewinąć Nellę.

  • Zapytać o wejście bez kolejki
  • Nie mam tu na myśli wpychania się bez kolejki, daleka jestem od oczekiwania przywilejów ze względu na wózek. Ale w wielu przypadkach faktycznie jest oddzielna kolejka lub wręcz brak kolejki jeśli jest się z małym dzieckiem. Tak było w Luwrze i w D'Orsay, tylko często nigdzie to nie jest napisane i te setki osób stojących w normalnej kolejce po prostu utrudniają zorientowanie się w sytuacji. Najlepiej podejść do obsługi i zapytać.

    Paryż z niemowlakiem