Podróżnicza lista życzeń

autor: Monia

data: 2014-07-20T00:40:23.000Z

Dziś świętujemy podwójne urodzinki, w sumie nawet potrójne. Niemal dokładnie 2 lata temu, 17 lipca, wyjechaliśmy w naszą podróż po Azji i Australii. Wróciliśmy do Polski dokładnie rok temu, w sobotę 20 lipca. A dziś, 19 lipca są moje, 18-naste oczywiście, urodziny.

Z tej okazji życzę sobie i Fryderykowi spełnienia wszystkich podróżniczych marzeń. A trochę ich jest, jak się okazało po spisaniu wszystkiego na kartkę...

Australia outback

1. Zrobić prawo jazdy na motor i przejechać Panamerykanę Harleyem, czyli najdłuższą drogę świata, biegnącą przez Amerykę Południową i Północną.

2. Zagubić się w buddyjskich klasztorach w Bhutanie.

3. Nauczyć się podstaw języka chińskiego, wrócić do Chin i powłóczyć się skuterkiem od wioski do wioski gdzieś w Yunannie.

4. Pojechać w rowerową podróż gdzieś.

5. Pomieszkać rok w Hongkongu lub Singapurze, no ewentualnie w Tokio. I w Nowym Jorku też przez jakiś czas, ale to może już nie rok, wystarczyłoby ze 3 miesiące.

6. Pobiwakować z namiotem na Islandii i nie zamarznąć.

7. Wejść na Kilimanjaro, bo mimo że „wszyscy tam wchodzą”, to podobno i tak jest mega fajnie.

8. Zobaczyć dzikie żyrafy i zebry i antylopy. I zrobić najpiękniejsze zdjęcia świata (oczywiście, że najpiękniejsze, bo nasze).

9. Spędzić Wielkanoc na Filipinach.

10. Wrócić do Australii, kupić samochód z napędem na 4 koła i przejechać The Outback Highway, czyli drogę łączącą Zachodnią i Wschodnią Australię. A potem jeszcze zgubić się gdzieś na północy Australii.

11. Pojechać w podróż dookoła świata i zobaczyć Rapa Nui po drodze.

12. Zobaczyć Wielką Rafę Koralową, ale tak, żeby nie trzeba było robić do tego kursu nurkowego, bo mnie to przeraża i nie umiem pływać.

13. Przywitać Nowy Rok w Sydney.

14. Popłynąć w rejs po wyspach Pacyfiku. Ale chyba najpierw napaść na bank, bo właśnie sprawdziłam na szybko ile to kosztuje. Niemało.

15. Zobaczyć zorzę polarną.

16. Nauczyć się w końcu rosyjskiego i odbywać fascynujące rozmowy ze współpasażerami w kolei transsyberyjskiej w drodze nad Bajkał. Ale to dopiero jak Putin się uspokoi, bo na razie bojkotuję ten kraj.

17. Pojechać na pizzę do Neapolu a potem poszukać mafii na Sycylii.

18. Popracować nad kondycją i pójść na trekking w Torres del Paine w Patagonii. Albo może na jakiś mniej popularny trekking tam. W ogóle zobaczyć TĘ SŁAWNĄ Patagonię po prostu.

19. Odwiedzić Papuę Nową Gwineę i nie zbankrutować.

20. Pojechać w końcu na Kubę. Tańczyć salsę na ulicach Havany, przepijać mojito cuba libre, fotografować stare samochody i spędzać długie godziny w kawiarniach z widokiem na kolonialne budynki.

21. Poszukać śladów mitycznego Eldorado w Kolumbii.

22. Przejechać Gruzję i Armenię szlakiem monastyrów i przekonać się jak smakuje ichniejszy koniak, o którym pisał Kapuściński w „Imperium”.

23. Znaleźć tani sposób na zobaczenie Galapagos. I pojechać tam.

24. Wybrać się do Azji Centralnej. Obfotografować Bucharę i Samarkandę, powłóczyć się po stepach Kazachstanu, pojechać nad jezioro Issyk Kul w Kirgistanie. Może jeszcze raz spędzić noc w jurcie, zamarzając z zimna, mimo śpiwora i kilku kołder.

25. Przenieść się w czasie do starożytnej Persji, a mówiąc normalniej, zwiedzić Iran.

26. Zobaczyć norweskie fiordy. Jeszcze nie wiem jak i gdzie, ale wszyscy mówią, że warto.

27. Sprawdzić dlaczego wszyscy zachwycają się Szkocją a przy okazji zahaczyć o festiwal teatralny w Edynburgu.

28. Zobaczyć co jest fajnego w Nowej Zelandii.

29. Wyrobić w końcu wizę do USA, żeby polecieć na występ Polaków w Metropolitan Opera. A potem powłóczyć się po parkach narodowych.

30. Bo i poznać Afrykę. Tę czarną i tę arabską. Może na początek Marrakesz, a potem Namibia.

Jak myślicie, wyrobię się przed 50-stką?