5 powodów, dla których NIE WARTO rezerwować noclegów z wyprzedzeniem

autor: Monika

data: 2015-11-03T15:00:00.000Z

1. Cena: Hotele reklamowane w internecie są droższe

Znacie to? „Trzy noclegi w cenie dwóch” albo „piąta noc gratis” i jeszcze: „taniej o 20%”. Wiem jak kusząco to wygląda na ekranie komputera, gdy planując wakacje i nie znając realiów, szukamy przyzwoitego hotelu.

Doświadczenie z wyjazdów do Azji i Ameryki Południowej już nas jednak uodporniło na takie „doskonałe okazje”. Teraz wiemy, że na miejscu można dostać o wiele lepszą ofertę.

Pewny klient, czyli taki, który już jest i chce pokój na teraz to o wiele lepszy interes niż turysta, który rezerwuje coś na kilka miesięcy do przodu.

Dlatego ceny na miejscu są często kilkukrotnie niższe. W Tajlandii, Kambodży czy innych krajach Azji Południowo-Wschodniej bez problemu można znaleźć dobry i tani nocleg bez konieczności wcześniejszego rezerwowania. I nie mam tu na myśli wyłącznie wieloosobowych sal w hostelach, ale też fajne hotele. Wystarczy pójść i zapytać.

2. Standard: Rezerwując wcześniej nie wiesz co dostaniesz

Opisy i zdjęcia w internecie a rzeczywistość to często dwie różne rzeczy. Rezerwując przez internet czy telefonicznie raczej nie mamy wpływu na to, który konkretnie pokój dostaniemy.

Na miejscu może okazać się, że spełnia on wszystkie zgłoszone przez nas wymogi, ale za to ma cały szereg wad, których nie wzięliśmy pod uwagę.

Hałas dochodzący ze skrzyżowania pod oknem albo wręcz całkowity brak okna mogą skutecznie obrzydzić pobyt.

Szukając noclegu osobiście możemy obejrzeć pokój na własne oczy i sprawdzić, czy nie kryją się w nim żadne niespodzianki. Przeważnie też dostajemy pokój od ręki i nie trzeba zaszywać się w kawiarni czekając aż wybije godzina check-inu.

3. Lokalizacja: Możesz wylądować pośrodku niczego

Hotele często wabią „dogodną lokalizacją”, albo położeniem w „centrum miasta” czy też "w odległości pieszej od kluczowych atrakcji". Tylko potem okazuje się, że niekoniecznie w tym centrum jest cokolwiek interesującego, że ta odległość piesza jest niekoniecznie do przebycia po ciemku, a dogodna lokalizacja oznacza bliskość dworca kolejowego. Który akurat nie jest nam potrzebny.

O tym wszystkim przekonujemy się przeważnie dopiero na miejscu.

Już teraz wiem, że noclegi, które można znaleźć w internecie to tylko część oferty. Na miejscu często okazuje się, że wybór jest ogromny, a mała klitka gdzieś daleko od plaży wcale nie jest tak atrakcyjną opcją.

4. Swoboda: Nie możesz zrezygnować w dowolnym momencie

Nie podoba się pokój? Podczas wieczornego spaceru znaleźliśmy coś lepszego? A może po jednym dniu mamy dosyć i chcemy jechać dalej? Jeśli tak, to mamy problem.

Hotele rezerwowane wcześniej rzadko pozwalają na skrócenie pobytu w trakcie jego trwania.

Jest to oczywiście możliwe, ale wiąże się z kosztami. A wiadomo, że cięcie kosztów i swoboda to podstawa backpackerskich wyjazdów.

Za nocleg znaleziony na miejscu nie płaci się z góry. Dlatego w każdym momencie można zrezygnować, zapłacić za przespane noce, spakować się rano i po prostu sobie pójść. Do hotelu obok z fajniejszym balkonem. Albo cichszą lokalizacją. Co kto lubi.

5. Przygoda: Pozbawiasz się świetnej zabawy

No dobra, Tak naprawdę to tu leży sedno sprawy. Cena, standard i lokalizacja hotelu znalezionego na miejscu mogą, ale wcale nie muszą być lepsze. Wiecie co jest lepsze? Zabawa jest lepsza. Nie umiem wytłumaczyć co takiego pociągającego jest w szukaniu noclegu z 20-kilowym plecakiem na plecach, w 30-stopniowym upale, po kolejnej nocy spędzonej na siedząco w autobusie. Ale uwierzcie mi, coś w tym jest. Inaczej nie robilibyśmy tego.

Wiem, że nadejdzie czas, gdy zaraz po opuszczeniu lotniska będę wsiadać do taksówki i jechać prosto do zarezerwowanego wcześniej kilkugwiazdkowego hotelu. Ale póki co chce mi się inaczej. Póki co jest to część zabawy. I bardzo mnie to cieszy i Wam też tego życzę.

Georgetown, Malezja