Taksówką do Chile

by Monika Kondej
447 views

Żeby dostać się do Chile wsiadamy w Arequipie w autobus. Nad ranem docieramy do Tacny, miasta na granicy z Chile. Na przełomie XIX i XX w. Chile i Peru toczyły o nie walki. Wojnę wygrało Chile, jednak kilka lat później mieszkańcy zdecydowali, że chcą należeć do Peru i tak zostało do dziś.

Po pewnych wahaniach, czy jesteśmy na właściwym dworcu, stwierdzamy, że jednak nie i o 7:00 rano udaje nam się z pomocą taksówkarza odnaleźć dworzec międzynarodowy. Niewiele różni się od zwykłego, tyle, że zamiast autobusów pełno samochodów. I takim właśnie samochodem jedziemy przez granicę do Chile. Płacimy 20 soli (ok. 20 zł) w tym transport i pomoc przy dopełnieniu formalności granicznych. Po 1h i przebytych 63km docieramy do Arici w Chile.

Pierwsze wrażenia: Chilijczycy mają jaśniejszą karnacje niż Peruwiańczycy, jest zupełnie inaczej niż w Peru, bardziej europejsko, a ceny też odpowiednio wyższe, i co nas zaskoczyło, dużo więcej turystów. Okazuje się, że w Chile jest właśnie pełnia sezonu turystycznego– zupełnie odwrotnie niż w Peru. Pojawiają się też pierwsze problemy z nową walutą: w Peru operowaliśmy co najwyżej dziesiątkami, tutaj tysiącami. Po hiszpańsku trochę inaczej się to wymawia. No i jeszcze akcent – inny, mniej zrozumiały dla nas. Mówionych cen w ogóle nie łapiemy, a ludzi mówiących po angielsku tak jak w Peru na lekarstwo. Ale nie poddajemy się!

Bierzemy taksówkę do centrum, 1h i mamy już hostel za 23.000 peso/3osoby oraz wycieczkę do Lauca za 20.000peso/osobę. Fajne liczby! Dopiero po chwili przeliczamy, że kanapka za 1.500 peso to jest kanapka za 10 zł!

Szok kulturowy koi widok zachodzącego słońca nad oceanem.

Używamy ciasteczek. Zgadzam się Czytaj więcej >>